poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 1


Był śliczny słoneczny wrześniowy poranek, co jak co ale w Londynie to rzadkość. Ja, wysoka brunetka, szczupła, z dużymi piersiami i zgrabną pupą, obudziłam się około 7 rano ponieważ musiałam iść do szkoły. Tak, chodziłam do szkoły do 3 gimnazjum, ale nie miałam jeszcze pomysłu na życie. Tak, tak wiem, muszę się zdecydować, ale moim zdaniem do niczego się nie nadaje, chociaż moi rodzice mówią co innego. Według nich mam przepiękny głos i powinnam się rozwijać w tym kierunku, dlatego zapisali mnie do najlepszej szkoły muzycznej w Londynie. Teraz pewnie zadajecie sobie pytanie skąd kasa na szkołę. Otóż moi rodzice byli baaaaardzo bogaci. Mama jako fotograf zarabia dużą kasę, tak samo jak tata tyle że on ma własną firmę. Pewnie myślicie że oni jako rodzice są do bani, ale nie. Są najlepszymi rodzicami na świecie. Jak tylko mama dostaje jakieś zlecenie za granicą, od razu leci do mnie i pyta się czy nie chciałabym z nią jechać, a tata jak to tata, może i nie ma go często w domu i wraca bardzo późno, to i tak nas kocha i okazuje to za każdym razem jak się widzimy.
Wracając do histori, gdy wstałam, od razu podeszłam do lustra i zaczęłam się zastanawiać co dziś na siebie założyć. Po chwili zdecydowałam się na czarne rurki i prześwitującą czerwoną koszule na ramiączka, do tego czarne buty na koturnie i skórzana torba z książkami. Oczywiście przygotowałem sobie do tego mój ulubiony czarny, koronkowy komplet bielizny.  Wiem, że według was mogę się ubierać nie odpowiednio do szkoły czy coś, ale taki jest już mój styl. Nauczyciele są przyzwyczajeni, tak samo jak rodzice. Zabrałam ubrania do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic i wykonałam poranną toaletę. Wychodząc przypomniałam sobie o makijażu więc szybko wróciłam się i nałożyłam go trochę, ale nie za dużo. Tylko tusz i błyszczyk. Nie jestem typem tapeciary. Ubrana i spakowana do szkoły zeszłam na śniadanie. W kuchni zastałam moją mamę oraz Kasię, naszą gosposię. Przywitałam się z nimi i zaczęłam robić śniadanie. Wciągnęlam miskę, płatki oraz mleko, wsypałam składniki do miski i zaczęłam jeść.
Mama: Kochanie, o której kończysz dziś lekcje?
Ja: Dziś o 12 bo nie mam dwóch lekcji, a czemu pytasz?
Mama: To świetnie, a pytam dlatego że mam dziś sesje z One Direction i potrzebuję jakiejś modelki, a wszystkie są zajęte i wazmę Ciebie.
Ja: Boże mamuś, nawet nie wiesz jak się cieszę!!!!!!!
Zaczęłam skakać po całej kuchni i przy okazji strąciłam ze stołu swoje śniadanie, ale nie za bardzo się tym przejęłam. Gdy juz posprzątałam, wzięłam torbę z kiążkami i pojechałam do szkoły, po drodzę wpadłam po przyjaciółkę oraz do Starbucksa po kawę i coś do jedzenia bo jak wiecie, moje śniadanie wylądowało na podłodzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz